3.12.04

To dopiero początek

Rewelacja dnia: było spotkanie Millera z Kulczykiem w URMie tuż zanim Kulczyk wyjechał się rozchorować w Miami. Kulczyk wybirea dobre miejsca i do chorowania, i do narad - a wiadomo że URMu nikt nie podsłuchuje. Państwo ma naprawdę szereg udogodnień dla ciężkiej pracy wymagającej ciszy. Tą pracą jest oczywiście robienie ciężkich pieniędzy, które lubią ciszę zgodnie z przysłowiem (będącym ponoć dewizą Kulczyka).

Dodaję (żeby od czegoś zacząć ten blog) zanotowane w notatniku dawniejsze komentarze.

(Opubl. rano 3/XII/2004, Interia)
Halo halo, czy to wiceminister Rosji w Wiedniu?
[Kulczyk] Jedzie na spotkanie z wiceministrem rządu Rosji, który jak wiadomo urzęduje w Wiedniu - to tam trzeba odbywać oficjalne rozmowy biznesowe z obcym rządem - w środku wakacji, samemu się telefonicznie umawiając i to w trudnych warunkach, bo nawet nie znając nazwiska; no i Kulczyk sam dzwonił żeby się umówić z tym anonimowym wiceministrem, bo jedyna sekretarka Kulczyk Holding była akurat na urlopie. I co? 90 % komentarzy to łyka. W takim społeczeństwie wszystko można załatwić propagandą. B.Dz.


http://fakty.interia.pl/news?sid=3327600&cid=3327600&cinf=568257
(przedtem nie przeszło 3 razy)
Widacki od dłuższego czasu jest dopuszczony do wszystkich tajemnic Kulczyka i zastrzega się publicznie, że cokolwiek wie o Orlenie, objęte jest "tajemnicą adwokacką". Pytanie do prawników: Co by się stało, gdyby Widacki jednak musiał albo zechciał nagle te tajemnice ujawnić? Obaj panowie są oczywiście na siebie skazani i trzymają się w szachu.

Osobom zainteresowanym zrozumieniem sprawy Kulczyka wiele by wyjaśnił artykuł prof. Andrzeja Zybertowicza "10 kluczowych pytań do miliardera" (wtorkowy "Fakt" s. 2). Przytoczę pytanie 9. "Czy [Jan Kulczyk] jest faktycznym właścicielem majątku, który przypisują mu media, czy jedynie depozytariuszem fortuny, którą powierzono mu do zarządzania i pomnażania?"
-- Nie śmiejcie się z Komisji, która w trudnych warunkach i może popełniając błędy dąży do celu. Kasa PZPR istniała, wiemy kto ją przechował u pewnego adwokata, z grubsza wiadomo jak ją inwestowano. To jest ten przestępczy system biznesowo-polityczny, krzywdzący wszystkich uczciwych polskich przedsiębiorców - to tego teraz Komisja dotyka. Może jeszcze Zybertowicza pytanie 7 : "Czy Polska Rada Biznesu, której Kulczyk przewodniczy, to przede wszystkim miejsce nieformalnych spotkań z ludźmi polityki i mediów? Jaki status prawny ma PRB i czy on jest zgodny z jej faktycznymi działaniami?"

Spokojnie, proszę Państwa, nie denerwujmy się, starajmy się nie tracić z oczu istoty sprawy. Jedni marzną gdzieś na placu, inni borykają się z prawniczymi kruczkami. Ale w obu przypadkach chodzi o tę samą sprawę, może tylko na innym etapie.
Ir

(Było opublikowane)
Zrobił przeciek ten, kto na tym korzysta; Komisja nie ma raczej żadnej korzyści z tego faktu, a Kulczyk kilka: wysyła uspokajający sygnał do Ałganowa, Kwaśniewskiego że ich nie sypnie; ośmiesza Komisję, bo to na nią spada podejrzenie. A można będzie Komisji zamknąć dostęp do takich danych, niech sobie spokojnie leżą 9 lat jak to się zdarza w tym kraju - same korzyści dla Kulczyka. (B.Dz.)
_________________


30.09. Komisja wie co robi
Jako majstersztyk określę wyłuskanie Widackiego z kręgu osób nietykalnych. To będzie dla Komisji cenny świadek. Kulczyk stał się świadkiem dopiero po zaprzysiężeniu (to też jest postęp) - po tym fakcie wyłączenie Widackiego byłoby niemożliwe - byłby już wtedy chroniony jako pełnomocnik świadka. (Próbował tej linii Celiński, coraz bardziej czerwony na twarzy). Tym sposobem Kulczyk zostaje pozbawiony możliwości swobodnego rozpowszechniania dezinformacji (jest zaprzysiężonym świadkiem), traci zaufanego plenipotenta, który do tej pory mógł to robić bezkarnie w jego imieniu, sam zaś plenipotent będzie musiał się pilnować co mówi, a wkrótce przyjdzie mu tłumaczyć się ze swojej wiedzy na temat wcześniejszych działań szefa. Odroczenie przesłuchania daje Komisji czas na zapoznanie się z protokołem przesłuchania w Łodzi, które też chytrze zostało przesunięte z 3 XII na datę tuż przed posiedzeniem Komisji, aby stworzyć osłonę "tajemnicy śledztwa". Na nic adwokackie sztuczki Widackiego. Brawo Wassermann i Gruszka. (Ir)
http://fakty.interia.pl/news?sid=3314090&cid=3314090&cinf=567030

_____________________________
(O wywiadzie Wałęsy dla Izwiestii: krytykuje Rosję i UE)
Zabolało walnięcie prawdy między oczy. Och, jak zabolało. Już się wydawało, że nikt Putinowi nie podskoczy, że osłona dyplomatyczna i agenturalna w zachodnich mediach działa na 100%, a tu nagle coś takiego: Jakiś Polaczek śmie w Moskwie ośmieszać cara - że patrzy przez stłuczoną lunetę. Prikaz - zniszczyć!!! Do ataku, płatne i bezpłatne pachołki Rosji! Niszczyć wroga, który ośmiela się mówić prawdę!

Ale wam gula skacze, Urbanowo-komuchowe lizusy. Nie udało się zniszczyć Wałęsy, choć tyle forsy na to poszło! Oczywiście Kwaśniewski pojechał i wykonał potrzebną robotę, ale dwa dni wcześniej nie chciał jechać, bo nie ma było "materiału do rozmów". Wizyta Wałęsy nazajutrz była właśnie tym przełomowym wydarzeniem, po którym okazało się, że nie można już zamykać oczu na rzeczywistość. Następnego dnia Kwaśniewski już miał swój "materiał". Kolejności tych prostych faktów nie zmienią żadne skrzekliwe ujadania sfory płatnych i bezpłatnych pachołków Rosji. Oprócz polskiego Internetu najsilniejsze wpływy Rosjanie mają chyba tylko w niemieckich mediach.

_________________________________________
(Było ogłoszone)
Prokuratura jest już nieczynna i podejmuje suwerenne decyzje
Saga profesora Widackiego-Matackiego trwa. Ostatni wyczyn to uzyskanie w nieczynnej prokuraturze zapewnienia, że przesłane tam faksem zaświadczenie jest ważne. Kiedy prokuratura była czynna, mówiła, że musi być zrobiony urzędowy przekład (tłumacz przysięgły). Widacki nie podaje żadnych nazwisk, kto w nieczynnej prokuraturze uznał nie przetłumaczone zaświadczenie za ważne. Dziennikarz PAP nie pyta Widackiego, jak to było wczoraj z decyzją prokuratury o przesunięciu terminu:

Dla przypomnienia: W depeszy PAP [2004-11-15 17:07] czytaliśmy "Pełnomocnik Jana Kulczyka prof. Jan Widacki powiedział PAP, że dysponuje właściwym usprawiedliwieniem lekarskim nieobecności jego klienta 9 listopada przed sejmową komisją śledczą. Dodał, że Kulczyk nie stawi się w środę także w łódzkiej prokuraturze, która - według Widackiego - otrzymała takie samo usprawiedliwienie i postanowiła, że wezwie Kulczyka później. - powiedział w poniedziałek PAP Widacki.

2004-11-16 18:44
Przed południem (we wtorek)łódzka prokuratura apelacyjna wezwała Kulczyka do złożenia dokumentów potwierdzających niemożność jego stawienia się na przesłuchanie w środę, 17 listopada.

Widacki: "otrzymane z Anglii zaświadczenie w poniedziałek wieczorem zostało wysłane faxem do Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi i dopiero we wtorek w południe dotarło na biurko naczelnika wydziału"

Ale to na podstawie tego faksu prokuratura oznajmiła Widackiemu juz dzień wcześniej, że zmieniła datę przesłuchania...

Rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej Małgorzata Glapska-Dudkiewicz nie wykluczyła w rozmowie z PAP we wtorek wieczorem, że dokument, o którym mówi prof. Widacki, wpłynął do prokuratury, ale nie może tego sprawdzić, bo prokuratura już nie pracuje.


Interia [http://fakty.interia.pl/news?inf=562622]
Potem jednak mec. Widacki poinformował, że zgodnie z informacjami uzyskanymi w łódzkiej prokuraturze zaświadczenie to zostało uznane za ważne

Czyli prokuratura kiedy jest już nieczynna, podejmuje słuszne decyzje

Pan Widacki się przejęzyczył: chciał powiedzieć "prokuratura zmieni datę przesłuchania" - a wiedział o tym, bo to właśnie ustalił w Warszawie, po prostu Łódź jeszcze o tym nie została zawiadomiona, że suwerennie bez nacisku ma przełożyć przesłuchanie na odpowiedniejszy czas.
Depesza PAP [2004-11-15 17:07]
Dodał, że Kulczyk nie stawi się w środę także w łódzkiej prokuraturze, która - według Widackiego - otrzymała takie samo usprawiedliwienie i postanowiła, że wezwie Kulczyka później.

______________________________

No właśnie - czego chciał Giertych od Kulczyka, który do niego przyszedł? "Skoro pan tu już jest, to może pana zaszantażuję. Jak pan mi nie da tych kwitów na Kwaśniewskiego, których pan nie ma, to zrobię panu kuku!"

Oczywiście to racja, że adwokat nie może w zasadzie odmówić klientowi. Tutaj mam jednak pewien dyskomfort, gdyż adwokatem jest profesor UJ, występuje nie jako obrońca, bo Kulczyk nawet jeszcze nie jest świadkiem, ale jako pełnomocnik i w tym charakterze bierze pieniądze za osłanianie potężnego klienta drogą rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości - cała historia z nagłym zasłabnięciem w Londynie jest naprawdę kłamliwą zasłoną dymną służącą oszukiwaniu Sejmu. Widzę w tym konflikt interesu - profesor prawa nie powinien zarabiać bezczelnym mataczeniem, to jest niegodziwe.

1 Comments:

At 1:28 PM, Anonymous Anonimowy said...

Hi

 

Prześlij komentarz

<< Home