16.7.06

Gastarbeiter w niemieckiej fabryce kitu

Prof. Krasnodębski wykazał parę dni temu, jakiego systematycznego fałszowania obrazu Polski dopuszcza się niemiecka prasa. Panowie wzięli się na sposób i ściągają na pomoc polskie "autorytety", żeby móc powiedzieć - proszę, to wcale nie jest nasze niemieckie uprzedzenie do Polski.
Profesor Geremek występuje w obrzydliwej roli. Każdemu wolno krytykować swój kraj i jego władze. Ale trzeba jednak zachować miarę. Popieranie stereotypu "polskiej nietolerancji" fałszywymi argumentami nie godzi się nikomu, a w szczególności byłemu ministrowi SZ. Bo jakiż argument podaje Geremek: że są politycy (iluż ich jest?), którzy wypowiadają się nieprzychylnie wobec mniejszości. To powinno być zakazane. Żadna wolność słowa tu nie obowiązuje. Nie szkodzi, że nikt w Polsce nie jest dyskryminowany z tego powodu - nie ma żadnych spraw w sądach czy u rzecznika praw obywatela. Nietolerancją jest mówienie bez entuzjazmu. Nie potrzeba żadnych dyskryminacyjnych działań państwa, żadnej zorganizowanej walki, która byłaby przejawem nietolerancji.
Co innego gdy ktoś przyjeżdża do Polski i zakłóca tu porządek prawny. Holenderskie "Kobiety na fali" - proszę bardzo, niech uczą Polki jak mordować dzieci. Gejowscy aktywiści przyjeżdżają tysiącami na parady - i powiększają problem, robiąc sztuczny tłum, aby wydawało się że jest ich więcej niż naprawdę jest, i nawet bez sensu atakują policyjną ochronę. Ktokolwiek chce w Niemczech obrzucać obelgami polski Kościół - proszę bardzo, tu obowiązuje wolność słowa. Byle dziennikarzyna może się z pogardą wypowiadać o dużych odłamach polskiego społeczeństwa nadając im obelżywe etykietki i nigdy nie przedstawiając ich punktu widzenia - brawo, ten ciemnogród powinien być jeszcze wdzięczny. Tutaj Geremek nie widzi problemu. Ale gdy ktoś tu mrugnie krzywo okiem na mniejszości - o, to przestępstwo.
Nie wystarczy obrońcom "tolerancji" że jeśli ktoś grozi czy napada na kogokolwiek (także na przedstawicieli mniejszości) - jest normalnie ścigany i karany jako taki. Trzeba specjalnego traktowania: Nie wolno nawet wypowiadać krytyki i objawiać braku akceptacji. Ktoś, kto śmie publicznie wyrazić swój brak akceptacji zostaje ogłoszony przestępcą. Charakterystyczna jest ta sakralizacja mniejszości, tworzenie z nich kasty nietykalnych, wyjętych z wszelkiej krytyki, wymuszanie bezrefleksyjnej akceptacji. To chwyt jaki jest od pewnego czasu stosowany: tolerancję utożsamiono z bezwarunkową i aktywną akceptacją. Natomiast wszelkie przejawy krytycyzmu są kryminalizowane. NIE WOLNO krytykować, to nietolerancja. Tylko absolutna aktywna akceptacja uwalnia od zarzutu nietolerancji. Panie Profesorze - to aż tak zabolało odstawienie na boczny tor, nie wystarczył Panu jeden blamaż z fałszywym oskarżeniem polskiego Prezydenta o odwołanie szczytu Weimarskiego?
Musi Pan się jeszcze tak dowartościowywać jako gastarbeiter w niemieckiej fabryce kitu?
Ireneusz