Wybór w interesie kraju
Janusz Rolicki („Wybór w interesie kraju”, 12.09.2005) tak dba o interes Polski, że nie nazywa po imieniu „uchybień” swojego faworyta do prezydentury oraz błędnie diagnozuje ich przyczynę. Nie jest bowiem tą przyczyną „zakupienie przed pięciu laty akcji Orlenu”, ani fakt, że kupił „dla córki”. I nie z powodu tego zakupu „jest kwestionowana uczciwość Cimoszewicza”. Dla oceny jego postawy możemy pominąć w tej chwili okoliczności finansowe jego operacji giełdowych, których fachowego wyjaśnienia oczekujemy od 3 sierpnia 2005, kiedy to Urząd Skarbowy Warszawa-Mokotów zapowiedział ich zbadanie na wniosek Komisji Orlenowskiej. Bezpośrednie źródło kłopotów tkwi raczej w okolicznościach sprzedaży tych akcji (podejrzenie o dostęp do informacji poufnych), natomiast już teraz kompromitujące są odnośne oświadczenia posła Cimoszewicza (2002), oraz zeznania marszałka Cimoszewicza (2005).
Poseł Cimoszewicz świadom odpowiedzialności karnej złożył nieprawdziwe sejmowe oświadczenie majątkowe w kwietniu 2002 roku (zatajając w nim akcje Orlenu); uczynił to świadomie, gdyż świadoma jest odmowa skorygowania oświadczenia w tej części, która była zakwestionowana, zwłaszcza wobec podania innych składników majątkowych na 31 grudnia: "Dnia 31 grudnia ubiegłego roku [2001] moje oszczędności dewizowe wynosiły 608 dolarów 32 centy. Mam nadzieję, że tym razem poziom precyzji jest wystarczający." Oto ktoś szczycący się precyzją w poprawianiu informacji o swoim stanie majątkowym na dzień 31 grudnia 2001 roku oświadcza Komisji etyki: "akcje Orlenu sprzedałem", mimo że je w owym dniu miał, następnie zaś na przesłuchaniu zeznaje: „Pomyliłem się, bo myślałem, że oświadczenie majątkowe w Sejmie składa się według stanu na dzień podpisania.
Tak więc z czysto filologicznej analizy znanych wypowiedzi wynika wniosek, że Marszałek Cimoszewicz skłamał pod przysięgą w 2005 r. mówiąc "Była to pomyłka. Zamieściłem tam stan informacji o moim majątku w momencie wypełniania tego oświadczenia." (protokół str. 52)
W świetle później ujawnionej korespondencji ze Stefaniukiem (2002) nieprawdziwe są jeszcze inne słowa Cimoszewicza z przesłuchania 30 lipca (s. 52): "mogę w tej chwili – po tym, jak już pan [Giertych] oczywiście publicznie się na ten temat wypowiedział, a ja sięgnąłem z powrotem do przepisów i uzmysłowiłem sobie to, że powinienem był podać stan majątkowy na 31 grudnia 2001 r. – potwierdzić, że popełniłem pomyłkę, podając stan majątkowy na kwiecień 2002 r."
Przecież ten doktor międzynarodowego prawa publicznego twierdzi, że dopiero w lipcu 2005 roku zmuszony przez Romana Giertycha doczytał się, co jest w ustawie, obowiązującej od 1996 roku; skoro jej treść poznał dopiero w 2005 roku, to znaczy że oświadczenia majątkowe do roku 2004 też wypełniał niezgodnie z ustawą! Zdrowy na umyśle poseł nie może w coś takiego sam uwierzyć. No bo co - ileś tam razy stosował ustawę nie sprawdzając, co ona dokładnie nakazuje? I robił to zawsze "świadomy, iż na podstawie art. 233 § 1 Kodeksu karnego za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy grozi kara pozbawienia wolności."
Za niesmaczne uznaję powoływanie się przez Rolickiego na umorzenie sprawy przez Prokuraturę. Niestety ta sprawa właśnie dostarcza mocnego dowodu, że drastyczna reforma (tak przezeń odradzana „rewolucja”) w naszym państwie jest niezbędna. Okazało się bowiem, że prokuratura uznała błędy w oświadczeniach za niewinne pomyłki, uzasadniając to nieprawdziwym twierdzeniem: "Cimoszewicz przedstawiał swój aktualny stan majątkowy". Są przynajmniej dwa dowody na to, że prokuratura takim uzasadnieniem wprowadziła nas w błąd:
1. Niektórych akcji Cimoszewicz nie wpisywał, mimo że je miał w momencie pisania oświadczenia. W oświadczeniu majątkowym z datą 22 stycznia 2002 roku nie ma informacji o posiadaniu akcji firmy BMC SA, które posiadał jeszcze wg oświadczenia z 2 kwietnia, a zbył przed 20 kwietnia.
2. Cimoszewicz podał w sejmowym oświadczeniu z kwietnia 2002 „aktualny stan” tylko w odniesieniu do akcji Orlenu. Natomiast wszystkie inne składniki majątku podawał zgodnie z prawem, według stanu na dzień 31 grudnia. Upominany przez Komisję etyki o podanie dokładnej wartości zadeklarowanego majątku w swoim oświadczeniu z kwietnia 2002 Cimoszewicz doprecyzował tamte dane korzystając z wyciągów bankowych i kursów akcji na 31 grudnia, i podkreślając ich zgodność z wcześniej podanymi danymi zaokrąglonymi. Potwierdził zatem, że już składając podważane oświadczenie wszystko deklarował według stanu na 31 grudnia 2001, z wyjątkiem akcji Orlenu, które też wtedy jeszcze miał. Mówienie w takiej sytuacji o pomyłce oznacza, że wierzymy komuś, kto mówi: "Pomyliłem się, bo myślałem, że oświadczenie majątkowe składa się według stanu na dzień podpisania, ale wypełniłem według stanu na 31 grudnia, z wyjątkiem trefnych akcji".
I to człowieka o takiej fachowości i „nieposzlakowanej uczciwości” broni Adam Michnik. Zdaniem p. Rolickiego wybór kogoś takiego na prezydenta „leży w interesie kraju”. Byłoby to prześmieszne, gdyby nie chodziło o kandydata na prezydenta.
(12.IX)

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home