23.1.07

Nadgorliwa pani Walc

Będąc pełnomocnikiem komitetu wyborczego pana X spóźniłem się o jeden dzień (decydowała data stempla pocztowego)ze złożeniem do Komisarza Wyborczego stosownego pisma mówiącego o tym że komitet wyborczy pana X nie poniósł żadnych kosztów związanych z wyborami. Wysłałem to pismo listem poleconym i ...na mocy ustawy stałem się przestępcą, dostałem 1 rok w zawiasach i 100 zł kosztów sądowych-i jaki obciach -odciski palców, rysopis, umieszczenie w rejestrze skazanych .W naszym powiecie takich zapominalskich było 23 osoby, wszyscy dostali takie same wyroki i nie mogli pełnić funkcji publicznych. ~j 23, 23.01.2007 00:59

Tak się żali jeden z Internautów.

Zwykły obywatel współtworzący własnym kosztem demokrację nie zdąża chwilę, w sytuacji kiedy przecież naprawdę mógł fizycznie nie nadążać, bo robił to sam kosztem innych zajęć – ten jest ogłoszony przestępcą. A wysoki urzędnik, nie dość że profesor prawa, to mający na usługi sekretarzy, asystentów - jest usprawiedliwiany i to – a jakże - przez innych profesorów jak Kulesza. >>Według niego, nawet w przypadku obowiązkowego oświadczenia dotyczącego małżonka, spóźnienie nie powinno być karane pozbawieniem mandatu<<

Jestem tym oburzony, profesor prawa, twórca ustawy samorządowej, nie powinien posuwać się do takich kroków, jeśli nie woła o przestrzeganie prawa, to przynajmniej by milczał i nie marudził że to żadne uchybienie.

To jest poważne uchybienie. Pani Walc nie zna ustaw, które rzekomo "nadgorliwie" wykonuje spóźniając się o 2 dni, nie potrafi zorganizować sobie pracy (wystarczyło zapytać sekretarza urzędu), nie przestrzega terminów, wiedząc przecież o ciążącym na niej obowiązku; swoim niechlujstwem sprowadza na nas wszystkich ryzyko powtarzania wyborów - co oprócz kosztów jest potworną stratą moralną, spowoduje bowiem ogromne nadszarpnięcie zaufania wyborców do polityków - coś okropnego.

Po prostu to ją dyskwalifikuje w tej roli.

I nie ją jedną.

Ireneusz