15.3.06

Aborcja = eutanazja niepełnosprawnych

Wypowiedzi w stylu "ogłupiony polski naród" są zniewagą (jest na to paragraf w Kodeksie karnym). Ale do rzeczy. "Europa" to także Polska i Polacy z ich poglądami. Zabijanie nienarodzonych dzieci jest barbarzyństwem, którego ta "Twoja Europa" będzie się kiedyś wstydzić jak dziś wstydzi się ludobójstwa. Legalna masowa aborcja, dopuszczana przez większość państw jest ludobójstwem bezbronnych istot, które są ofiarami wygodnictwa dorosłych.
To, że ludzie upopminający się o prawa tamtych ofiar są skazywani, że demonstracje w ich obronie rozpędzane przez policję - jest skandalem. Oczywiście cała hipokryzja tej rzekomo cywilizowanej "Europy" polega na tym, że kiedy zakazuje się takich poglądów i utworów - to media i elity brukselskie nie uważają tego za sprzeczne z prawami człowieka. A wielką tragedią było to, że prezydent Warszawy pozwolił gejom na piknik na Placu Defilad zamiast na przemarsz przez najruchliwsze ulice w środku miasta - o to było prześladowanie.
To jest chore!

Jestem dumny z tego że autor wystawy miał tę odwagę i popieram ludzi, którzy go bronią. Uważanie zdjęć ofiar aborcji za "nieobyczajne" jest dowodem zaślepienia. Przecież - droga policjo - to są dowody zbrodni na niewinnych istotach ludzkich!

_________________

Zgadzam sie ze Aborcja to trudna decyzja i nikt tego nie robi dla zabawy. Jakkolwiek juz to znamy z autopsji, "My was bedziemy bronic bo wiemy lepiej" Otoz to jest decyzja ktora nalezy do kobiety byc moze jej partnera i ginekologa. Natomiaast demonstracje starych "chlopow i starych bab" to jest czysta groteska bo to zupelnie nie o nich chodzi. Niech sie zajma swoimi problemami a problem aborcji zostawia tym ktorych to dotyczy. Nie wchodzi sie z butami w czyjes prywatne zycie, juz najwyzszy czas aby sie tego ludzie w Posce nauczyli, bo tego nikt nie lubi. Regulacje na sile jeszcze sie nigdy nie sprawdzily i nie sprawdza.



"Nikt tego nie robi dla zabawy" - tych co mordują dla zabawy też jest znikomy procent. Większość morderstw dokonywana jest z bardzo ważnych powodów, z powodów bardzo ważnych dla sprawców.

"My was bedziemy bronic bo wiemy lepiej" - tak właśnie postępujemy kiedy nie pozwalamy aby rodzice znęcali się nad dzieckiem - zabieramy mu je, a jego poddajemy karze. Jakim prawem to robimy? Jakim prawem wchodzimy w prywatne życie? I to z butami! Z policją!
Tutaj "wiemy lepiej", bo to dziecko ma widoczne siniaki? I mamy pretensje do starych bab i dziadów że nie protestowali i nie chronili dziecka? Ich to dotyczy? To wiemy lepiej?
A kiedy jest poharatane na śmierć podczas aborcji - to już tego "nie wiemy lepiej"? Bo zamykamy oczy?
Bo zamykamy innym oczy? Bo wsadzamy do więzienia tych co chcą nam to pokazać? Bo nigdy nie pokażemy w żadnej telewizji filmu pokazującego ból i miotanie się embrionów uciekających przed zabójczym narzędziem podczas aborcji?
Bo "my wiemy lepiej", że takich zdjęć nie należy pokazywać?
Wy, Emigrancie, wiecie lepiej, niż "ludzie w Polsce", że takich rzeczy nie należy oglądać prawda?

>>decyzja ktora nalezy do kobiety byc moze jej partnera i ginekologa<<
To "być może" jest rozbrajające! Ta decyzja należała do kobiety kiedy odbywała stosunek. Od tamtej pory - jeśli nastąpiło zapłodnienie - kobieta uczestniczy już tylko w procesie życiowym innej istoty. Ta inna istota jest całkowicie uzależniona w swoim istnieniu od organizmu kobiety.
Jeśli zapłodnienie nastąpiło niezależnie od decyzji kobiety, to uczestniczy już tylko w procesie życiowym innej istoty.
Tak jest zbudowany człowiek - i inne zwierzęta.
Ale to porównanie ze zwierzętami też chybione, tutaj ekologia nie obowiązuje. Bo to, panie niehumanistyczne. Owszem, protestować że kilku rektorów w Polsce nosi płaszcze z gronostajem (często zresztą to tylko krawiecka sztuczka, a płaszcze zrobione ileś lat temu) - to ktoś robi z tego skandal. Ekologiczne jest przyznawanie podmiotowości zwierzętom futerkowym, ale nie jest ekologiczne przyznawanie podmiotowości ludzkim istotom w fazie prenatalnej. To nie są istoty żywe, to są zdaniem pewnego profesora etyki z Warszawy "przedmioty podobne do człowieka". Z tych przedmiotów po pewnym czasie w tajemniczy sposób robią się istoty ludzkie, ale oczywiście to później, dopiero długo po tym okresie, w jakim dopuszczalna jest aborcja. Przedtem to są tylko rzeczy nieożywione, co najwyżej guzy, które należy usunąć jeśli przeszkadzają w wygodnym życiu.

Cały problem do tego się sprowadza: OD KIEDY PRZYZNAJEMY PODMIOTOWOŚĆ ludzkiej istocie. Nie ma na to innej odpowiedzi niż ta: odkąd zapoczątkowała swoje istnienie, które naturalnie doprowadzi ją do urodzenia się, jeśli nikt lub nic nie przerwie tego procesu. Każde prawodawstwo proaborcyjne uznaje tę podmiotowość, tyle że wprowadza sztuczne - nie wszędzie jednakowe - granice czasowe (na ogół jest nią 12 tygodni). Skoro przysługuje tym istotom ludzka podmiotowość, to wszelkie ingerencje innych osób w ich proces życiowy oznaczające uniemożliwienie dalszego istnienia należy określić jako pozbawienie życia, zabójstwo. Ze względu na bezradność i nieświadomość ofiary nie jest to wyrok śmierci, którego nie można orzec o osobie nieświadomej swych czynów. Można aborcję porównać do hitlerowskiej eutanazji osób nepełnosprawnych, która zresztą ma swoje szlachetne korzenie renesansowe.

A czy sprawdzają się "regulacje na siłę" w stosunku do morderstw?
Czy ubywa ich globalnie z powodu penalizacji, czy nie bardzo?
Skoro zabranianie na siłę morderstw nie wyeliminowało ich, więc po co to się uparcie robi?
Zreformujcie jeszcze i ten przeżytek!

Ireneusz

14.3.06

Thomas Urban - Stereotypy i manipulacje

Obraz Kaczyńskiego jak i Polski kształtowany jest przez dziennikarskie stereotypy, które powielają ludzie niezdolni do wyrobienia sobie własnego zdania. Jak starannie manipuluje pan Urban echami wizyty Kaczyńskiego. Został tylko straszak „ośmieszania się wypowiedziami na temat homoseksualistów”. Pan Urban jak fachowy politruk zaciera swoimi ocenami fakt, jaki nastąpił rzeczywiście – że Kaczyński doskonale się zachował wobec chamstwa rozwydrzonych zawziętusów. Chamstwa, za które prezydent Niemiec musiał przepraszać. To się wydarzyło w Berlinie, panie Urban, państwo niemieckie zostało ośmieszone, gdyż upokorzony prezydent Niemiec musiał przepraszać gościa.
To że Hitler mordował gejów, tak samo jak żydów i polskie elity, uzasadnia zdaniem p. Urbana to, jak delikatnie się obecnie obchodzą Niemcy z gejami i z Żydami – i kropka – bo już nie z polskimi elitami. W Niemczech nie wolno krytykować ofiar nazizmu – ale tylko wybranych. Polaków wolno. Tyle pan Urban zrozumiał z lekcji nazizmu: niemieckiemu nacjonalizmowi zabrał i złamał dwa baty, ale trzeci – antypolski – zostawił. Tyle jest warte politycznie poprawne misjonarstwo pana Urbana.
Nie mówię że nie wolno Polaków czy polskich elit krytykować, choć akurat nie powinien tego robić korespondent zagranicznej prasy – on ma psi obowiązek wsłuchiwać się i przekazywać dobrze zrozumiane polskie opinie, aby nie krążyły i nie utrwalały się stereotypy. Jednym z takich stereotypów jest polska „niechęć do integracji europejskiej". Ale kiedy Polska domaga się głębokiej i solidarnej integracji w zakresie energetyki – to jedyny bezspornie pożyteczny projekt integracyjny - to tego nikt z zachodnich „misjonarzy” nie widzi: to nie pasuje do stereotypu "nacjonalisty i eurosceptyka". Integracją jest dla europejskich elit tylko to, co daje biurokracji kołchozowe przywileje. To w interesie tych kołchozowych elit działa korespondent zachodniej prasy, który uwierzył że szczytem europejskiej cywilizacji jest ulepszony kołchoz. Zamiast tłumaczyć swoim rodakom polskie stanowisko, gdyż po to tu jest, aby lepiej zrozumieć Polskę – on uważa się za powołanego do pouczania i cywilizowania Polaków.
Jeśli chodzi o szczegółową sprawę stosunku do homoseksualizmu, to według Urbana można być albo hitlerowcem albo to zjawisko traktować jak świętość. Tymczasem można stać na stanowisku, jakie prezentował Kaczyński jeszcze jako prezydent Warszawy: wolność zgromadzeń nie oznacza wolności gromadzenia się każdej grupy w dowolnej porze na najruchliwszym skrzyżowaniu stolicy, bo niektórzy uważają że demonstracja polega na tym, aby zrobić jak największy kłopot przypadkowym ludziom, którzy poruszają się po mieście w swoich sprawach, mają terminy, śpieszą się. W owych dniach geje dostali zgodę na zgromadzenie się na Placu Defilad (piknik). Czy ktoś o tym pamięta? Czy to była realizacja prawa do zgromadzeń czy nie? Nie – to było prześladowanie, przeciwko któremu protestowali geje w Berlinie po chamsku atakując człowieka – który przyjechał do nich nie prywatnie, ani nie jako były prezydent Warszawy, tylko jako szef państwa, czyli urzędnik, któremu w tej roli nie mogą niczego zarzucić.
O tym, że w Niemczech są dziennikarze, którzy mają wyczucie spraw polskich świadczy przykład gazety „Die Rheinpfalz”, którą parę dni temu cytowała „RZ”: „Zbyt długo Polska była igraszką swych dwu wielkich sąsiadów: Rosji i Niemiec, aby mogła bez uprzedzeń kształtować stosunki z tymi krajami”. No ale do tego trzeba posługiwać się własnym rozumem, nie nasłuchiwać co mówią warszawskie nieomylne salony.

Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" skrytykował polskie media za posługiwanie się we współczesnych sporach z Niemcami skojarzeniami z Hitlerem i historią Trzeciej Rzeszy.
http://wiadomosci.onet.pl/1277865,12,1,1,item.html

6.3.06

Pogłębienie integracji EU

Pogłębienie integracji

"FAZ" zarzuca Kaczyńskiemu „niespójne wypowiedzi” – bo Prezydent mówił raz, że Polaków interesuje przyszłość Polski, nie losy konstytucji europejskiej, a kiedy indziej, że Europa powinna się kierować w zakresie bezpieczeństwa energetycznego zasadą „Trzech muszkieterów”. Mówił to we Francji, co swoją drogą nie zostało odnotowane jako ładny gest wobec tych francuskich bohaterów.

No ale bezpieczeństwo energetyczne Europy oparte na takiej solidarności, uwzględniającej na pierwszym planie interesy członków Unii to jest inicjatywa antyrosyjska - tak twierdzi "FAZ". Nie wolno zdaniem tych Niemców niczego robić, co uniezależni Europę od mocarstwowych kaprysów Rosji. Kaprysów, bo nawet nie interesów, gdyż zasada Trzech muszkieterów nie oznacza izolacji Rosji, tylko zintegrowanie paliwowego rynku europejskiego.

No ale taka integracja Europy to nie jest żadne pogłębienie integracji. Pogłębienie integracji dla eurokołchozowych elit jest wtedy, kiedy Polska siedzi cicho i nie broni swoich interesów (toż to nacjonalizm!), ani nie protestuje, kiedy zachodnie media dorabiają jej gębę przeciwnika "pogłębienia integracji".

Tymczasem to jest jeden z nielicznych naprawdę sensownych obszarów, gdzie integracja powinna być pogłębiona. Wymaga to tylko oderwania się od uzależnienia od wpływów rosyjskich lobbystów, którzy dominują w części mediów, i w niemieckiej polityce - z byłym kanclerzem Schroederem na czele.

Ireneusz